Marketing

Dobra okładka kluczem wiolinowym do sukcesu płyty

Okładki, które zapadają w pamięć

W tym wypadku bardzo jaskrawym przykładem będą okładki płyt zespołów metalowych - charakterystyczne i niezwykle kontrowersyjne. Niektóre z nich, jak okładka demo szwedzkiego zespołu Marduk czy okładka płyty "God hate us all" zespołu Slayer, wywoływały nawet skandale i protesty. Nie wszystkim odpowiadała taka konwencja, ale nikt nie przeszedł obojętnie koło podobnych tworów.
Na naszym polskim podwórku sprawy mają się podobnie. Już od kilkunastu lat premiery nowych płyt zespołu Behemoth kończą się licznymi kontrowersjami. Tak było w przypadku "Demigod", "The Apostasy" i "Evamgelion".

Okładka korespondująca z treścią płyty

Wielu specjalistów jest co do tego zgodnych. Płyty muzyczne powinny mieć okładki, które w mniejszym lub większym stopniu będą odnosić się do treści zawartych na płycie. Identyfikacja wizualna pozostanie spójna. Spełnione zostaną także oczekiwania związane z wrażliwością estetyczną fanów danego gatunku muzyki.

Okładki inspirowane klasyką sztuki

Niekiedy mamy do czynienia z sytuacjami, kiedy to okładki albumów muzycznych inspirowane są istniejącymi dziełami sztuki. Dobrym przykładem jest album barda Jacka Kaczmarskiego pod tytułem "Zbroja". W tworzeniu okładki użyto zdjęć zbroi znajdującej się w Muzeum Narodowym. Sama sesja fotograficzna, poprzedzona licznymi zgodami i zezwoleniami, była wykonana stricte pod potrzebę tworzenia okładki. Również twórczość malarzy bywa inspiracją dla szeregu zespołów, np. prace Zdzisława Beksińskiego dla bandów death i black metalowych.

Sprzedaż i dystrybucja albumu muzycznego to ciężka praca, a wartości artystyczne warto oprzeć o realia rynku muzycznego. Można to uczynić także bez szkody dla sztuki. Jednym ze sposobów jest wykreowanie odpowiedniej okładki, która swoim wyglądem zaintryguje i zachęci potencjalnych słuchaczy do zakupu płyty. Kampania marketingowa może mieć przecież różne oblicza.

3 października 2019